rumunia-placOd 1 stycznia 2019 roku to Rumunia obejmuje prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. I choć jest to w zasadzie bardziej honorowy tytuł niż jakiekolwiek zwiększenie uprawnień jednego kraju członkowskiego nad innymi, to zwraca oczy pozostałej części Europy na siebie. I tu pojawiają się schody, bowiem w Rumunii od pewnego czasu nie dzieje się dobrze. Przez kraj przetoczyła się fala protestów w związku z ustawą „zamykającą oczy” na działania korupcyjne. Teraz pojawia się kolejny owoc niezgody, ustawa zwana „podatkiem od chciwości”.Sama nazwa ustawy jest dość chwytna i populistyczna. Którzy by nie chciał ukarać chciwych, którzy wyzyskują biednych i uczciwie pracujących? Nie w tym jednak problem.
rumunia-biedaUstawa bowiem nakłada podatek na najbogatsze przedsiębiorstwa oraz banki. Jak się łatwo domyśleć, grube ryby finansjery od razu jego ciężar przerzucą na zwykłego zjadacza chleba. Podobnie było w Polsce czy na Węgrzech. Podczas nadzwyczajnego posiedzenia rumuńskiego gabinetu rządowego, jego przewodnicząca, Premier Viorica Dancila, przedstawiła, a gabinet rządowy zatwierdził wprowadzenie właśnie takiego podatku. Ma on opodatkować przedsiębiorstwa energetyczne, handlowe, telekomunikacyjne i banki. W późniejszym czasie dotknie on także branży hazardowej. Jak wskazują autorzy ustawy, ma ona zadać kres niewłaściwym praktykom sektora bankowego i energetycznego, a jednocześnie ma służyć dobrobytowi całego społeczeństwa rumuńskiego.
dzieckoAustria, która kończy swoją prezydencję z dniem 31 grudnia 2018 roku, wyraziła się dość sceptycznie ustami Sebastiana Kurza, Kanclerza Austrii, o wprowadzanym rozwiązaniu. Podczas oficjalnego spotkania Kurza i Klausa Iohannisowa, prezydenta Rumunii, Kanclerz wyraźnie powiedział, iż jest to niekorzystny kierunek zmian. Może bowiem w konsekwencji doprowadzić do odstraszenia zagranicznych inwestorów do prowadzenia działalności na terenie Rumunii. Jeszcze gorszym scenariuszem wydaje się być ucieczka zagranicznego kapitału z tego kraju, właśnie w obawie przed „podatkiem od chciwości”. Oznaczać to będzie bardzo negatywne skutki dla rumuńskiej gospodarki. Zwiększy się bowiem liczba osób bezrobotnych, a ceny np. artykułów spożywczych mogą drastycznie skoczyć do góry. Taka sytuacja na pewno nie będzie odpowiadała i tak już rozdrażnionemu rumuńskiemu społeczeństwu.
Taka polityka rządu nie odpowiada także prezydentowi Rumunii, Klausowi Iohannisowi. Stoi on w opozycji do tego rządu i podziela obawy wyrażone przez kanclerza Austrii. Niestety, gabinet Vioricy Dancili trzyma się mocno. 20 grudnia 2018 toku pojawiła się możliwość odwołania go, jednak opozycja nie dała mu rady. Za przyjęciem wniosku o wotum nieufności zagłosowało zaledwie 161 posłów, a wymagana liczba to 233 głosy. Wotum nieufności zostało złożone przez opozycję obywatelską pod hasłem „Dosyć tego. Rząd Dragnei i Dancili jest hańbą Europy!”.